Kolejny etap pracy z rozpoznanym wzorcem może wymagać od nas więcej uważności i gotowości do przyglądania się własnym doświadczeniom. Potrzebujemy już pewnej wprawy w rozpoznawaniu swoich uczuć i potrzeb.
Chcę pokazać Wam, na czym polega taka praca, ale mam świadomość, że nie wszystko, o czym piszę, musi być dla każdego zrozumiałe, przekonujące czy możliwe do zastosowania. I to jest w porządku.
Jeśli ten sposób pracy wzbudza w Tobie niepokój, opór lub inne trudne emocje, możesz w dowolnym miejscu zakończyć lekturę. Nie musisz podejmować każdej próby ani pracować nad sobą w jeden określony sposób. Być może wrócisz do tego tekstu kiedyś, a być może inne metody okażą się dla Ciebie bardziej pomocne. W kolejnych artykułach będziemy poznawać kolejne sposoby rozumienia siebie i odkrywania nowych możliwości.
Wracając do mojego doświadczenia…
Wiem już, że w moim równaniu zabrakło mnie. Potrafię zauważyć, że kiedy rozważam potrzeby różnych osób, moje własne często schodzą na dalszy plan. Wciąż jednak pozostaje pytanie: dlaczego tak się dzieje?
Chciałabym zrozumieć, w jakich warunkach takie postępowanie mogło stać się dla mnie użyteczną strategią. Co mi dawało? Przed czym mogło mnie chronić? Czego pozwalało uniknąć?
Zamiast oceniać siebie za to, jak reaguję dzisiaj, próbuję przyjrzeć się temu mechanizmowi z ciekawością. Zakładam, że moja reakcja ma jakąś historię, choć nie muszę od razu wiedzieć, jaką. Być może kiedyś pomagała mi radzić sobie z sytuacjami, w których nie miałam wielu możliwości wyboru.
Chcę lepiej zrozumieć siebie.
Wracam do uczucia
Wyobrażam sobie sytuację, w której znów muszę podjąć decyzję. Ktoś czegoś ode mnie potrzebuje, a ja zaczynam ważyć różne możliwości. Myślę o tym, kto będzie zadowolony, kto może poczuć się zawiedziony i jakie będą konsekwencje mojego wyboru.
Próbuję na chwilę zatrzymać się przy tym, co wtedy czuję.
Czy pojawia się napięcie? Lęk przed czyimś rozczarowaniem? Poczucie odpowiedzialności za samopoczucie innych? A może coś jeszcze, czego nie potrafię od razu nazwać?
Kiedy lepiej rozpoznaję to uczucie, pozwalam sobie poszukać sytuacji z przeszłości, w których mogłam doświadczać czegoś podobnego.
Czasem przychodzi mi na myśl konkretne wspomnienie. Innym razem pojawia się tylko ogólne skojarzenie. Bywa też, że nie znajduję niczego, co wydawałoby mi się istotne.
Nie muszę na siłę szukać odpowiedzi. To, że nie przypominam sobie konkretnego wydarzenia, nie oznacza, że robię coś źle. Nie każda reakcja ma jedno źródło, a pojawiające się wspomnienia nie muszą wyjaśniać wszystkiego.
Interesuje mnie to, co może pomóc mi lepiej zrozumieć siebie, a nie potwierdzić z góry przyjętą historię.
Spotykam małą siebie
Jeśli pojawia się wspomnienie lub skojarzenie, próbuję spojrzeć na nie z perspektywy dorosłej osoby, którą jestem dzisiaj.
Wyobrażam sobie, że mogę wejść do tej sceny i stanąć obok małej mnie. Jestem już dorosła. Mam inne możliwości, więcej wiedzy i większy wpływ na to, co mogę zrobić.
Próbuję być dla siebie taką dorosłą, jakiej być może wtedy potrzebowałam.
Jeśli w wyobrażonej scenie dzieje się coś, co mała ja przeżywa jako niesprawiedliwe, moja dorosła część może stanąć w jej obronie. Może powiedzieć „nie”, nazwać to, co jest nie w porządku, i jasno wyrazić sprzeciw. Może postawić granicę, przerwać sytuację albo zabrać dziecko w bezpieczne miejsce.
Może zrobić to, czego tamto dziecko nie potrafiło lub nie miało możliwości zrobić samodzielnie.
W tej wyobrażonej scenie mała ja nie jest już sama. Ktoś ją dostrzega, traktuje poważnie jej uczucia i staje po jej stronie.
Mogę wyobrazić sobie, że dorosła ja mówi jej: „Masz prawo tak czuć. To, że komuś odmawiasz, nie czyni cię złą. Nie musisz brać odpowiedzialności za wszystko i wszystkich. Możesz mieć własne zdanie i własne potrzeby”.
Dzięki takiej pracy z wyobraźnią mogę spróbować nadać temu doświadczeniu nowe znaczenie, korzystając z perspektywy i zasobów, których wtedy nie miałam.
Mój wewnętrzny dorosły może być silny, a moje wewnętrzne dziecko może stopniowo uczyć się mu ufać.
Co może zmienić taka podróż?
Wyobrażenia mogą wpływać na nasze emocje, a praca z nimi jest wykorzystywana w metodach psychologicznych pomagających zmieniać sposób przeżywania i interpretowania doświadczeń.
Wyobrażenie sobie, że potrafię stanąć w swojej obronie, może pomóc mi odkryć nową perspektywę. Mogę zacząć dostrzegać, że nie jestem już bezradnym dzieckiem, a dawne sposoby reagowania nie muszą wyznaczać wszystkich moich dzisiejszych wyborów.
Nie zawsze jednak potrafię wyobrazić sobie inne zakończenie sytuacji. Czasem nawet we wspomnieniu nadal czuję się bezsilna. Nie przychodzi mi do głowy żaden sposób działania, który mógłby coś zmienić. Nie wiem, co mogłabym powiedzieć ani jak mogłabym się zachować.
W takiej sytuacji nie muszę zmuszać się do znalezienia rozwiązania. Mogę uznać, że na ten moment nie potrafię zobaczyć innej możliwości. Jeśli wspomnienie wywołuje silne emocje albo trudno mi samodzielnie przyjrzeć się temu doświadczeniu, mogę poszukać wsparcia specjalisty.
Nie każdą drogę muszę przejść sama.
Nazywam tę wyobrażeniową pracę „podróżą w czasie”.
Nie mogę zmienić przeszłości. Mogę jednak rozwijać rozumienie własnych doświadczeń i uczyć się nowych sposobów reagowania w teraźniejszości.
A kiedy w moim równaniu znów pojawią się wszyscy — również ja — będę miała większą szansę podejmować decyzje, które uwzględniają potrzeby innych, nie pomijając własnych.
Tego też możemy się nauczyć
Przyglądanie się własnym mechanizmom wymaga uważności, cierpliwości i wiedzy psychologicznej. Pomaga nam rozumienie emocji i potrzeb, a także poznawanie sposobów, w jakie interpretujemy doświadczenia i reagujemy na trudności.
Nie musimy wiedzieć wszystkiego od razu. Nie musimy też samodzielnie rozwiązywać każdego problemu, do którego dotrzemy w trakcie takiej podróży.
Czasem wystarczy, że zauważymy własną reakcję i zaczniemy zastanawiać się, czemu może służyć. Innym razem potrzebujemy czasu, nowych doświadczeń albo pomocy drugiego człowieka, żeby dostrzec możliwości, których wcześniej nie widzieliśmy.
W naszym cyklu będziemy stopniowo rozwijać te umiejętności. Będziemy uczyć się rozpoznawać własne mechanizmy, rozumieć ich znaczenie i odkrywać, co możemy zrobić z tą wiedzą.
Bo zrozumienie siebie nie musi prowadzić do kolejnej oceny. Może otworzyć przestrzeń, w której pojawi się coś nowego: możliwość wyboru.
